Sprzątanie i utrzymanie porządku w mieszkaniu nie należy do rzeczy łatwych. Szczególnie trudne staje się gdy wesoło hasa w nim trójka małych urwisów. Wiem, że są osoby czerpiące masochistyczną przyjemność ze sprzątania ale ja do nich nie należę. Co zatem zrobić by wokół nas panował względny porządek i ład? Jak poradzić sobie z bałaganem?To dość proste. Trzeba nauczyć się nie bałaganić a do utrzymania porządku zaangażować również dzieci.
Zasady
Najlepiej postarać się by dzieci pomagały nam już jak najwcześniej. One bardzo lubią pomagać rodzicom. Lubią wykonywać czynności dzięki, którym czują się bardziej odpowiedzialnie. Te czynności, które z reguły boimy się im powierzyć. Boimy się bo nie wierzymy, że nasze dziecko da sobie z tym radę lub po prostu wiemy, że sami zrobimy to szybciej i lepiej. No ale przecież nie o to chodzi… Najważniejsza jest cierpliwość i nauka. Dzieci chętnie się uczą a my musimy mieć cierpliwość by robić to razem z nimi. Pamiętam jak mój najstarszy syn zrzucał z niskich półek książki by budować z nich wieżę. Zabawa bardzo fajna, jednak książki same później się nie posprzątają. Naprawdę trzeba dużo czasu i cierpliwości by razem z nim poukładać te książki. Kiedyś żona mierzyła nam czas i wyszło, że około 20 książek układaliśmy w czterdzieści minut. W mniej niż minutę posprzątasz sam. Tylko nic z tego nie wyniknie. Dziecko nic się nie nauczy. A to procentuje. Bo już swojemu młodszemu braciszkowi on sam pokazywał jak układać książki. Główną zasadą jest by uwierzyć w swoje dzieci i nie zakładać, że sami zrobimy coś szybciej i lepiej.
Codzienność
Sam staram się nie bałaganić. Szkoda mi później czasu na sprzątanie. Naprawdę lepiej zając się czymś innym i wcale nie jest ciężko nauczyć się od razu odkładać rzeczy na swoje miejsca. Wstawić naczynia do zmywarki, wrzucić cichy do kosza czy zmieść okruszki z podłogi. Dopisek żony: „No co Ty nie powiesz, zrobiłam zdjęcie dokumentacyjne tych słów…” I mała dygresja. Nie utrzymujemy sterylnych warunków. Jest schludnie ale nie sterylnie. Sterylnie było gdy pojawiło się pierwsze dziecko. Wszystko wyparzane, myta kilka razy dziennie podłoga, odkurzanie itd. Pewnego razu zauważyłem jak odkrywca raczkuje do wózka (wjechałem nim do przedpokoju) i wbija ząbki w brudne oblepione jeszcze ziemią kółko… To było takie przełomowe zdarzenie. Postanowiłem odpuścić. I tak wszystkiego się nie ogarnie. Wyleczyliśmy się z nadmiernego, chorego utrzymywania porządku. Wypracowaliśmy metodę sprzątania zabawek bo skończonej zabawie i przed rozpoczęciem następnej. Sprzątamy je też na koniec dnia, przed pójściem spać. To nic, że rankiem wyciągniemy je znowu, warto tak robić.
Piątkowe sprzątanie i porządki
Najlepiej większe porządki robić w piątek, wtedy ma się całą sobotę i niedzielę wolną. W piątek bierzemy się za odkurzanie, mycie podłóg i całą resztę. Aktywnie uczestniczą w tym dzieci. Naprawdę dają radę. Starają się to robić szybko i dobrze. Po prostu są świadome, że trzeba sprzątać i są świadome, że im szybciej to zrobimy, tym więcej czasu pozostanie dla nas na inne przyjemniejsze rzeczy. Sprzątanie staje się nagle całkiem miłe, może być nawet samo w sobie niezłą zabawą. Czasem staje się nawet zabawą, po której należy posprzątać 🙂 Tak to jednak bywa. Najważniejsze by zachować złoty środek i nie popadać w skrajności. Generalnie nie polecam odkładania porządków na sobotę. Schodzi dużo więcej czasu. Cała sobota staje się podporządkowana temu elementowi. Coś co udaje na się zrobić w piątek bardzo szybko rozciąga się na prawie cały dzień. Lepiej się sprężyć w piątek a w sobotę relaksować.
Na zakończenie
Jeśli chcesz czegoś nauczyć swoje dzieci to nie poprawiaj po nich. Rób razem z nimi pokazuj, doradzaj ale nie poprawiaj tego co zrobiły. Jak będziecie się czuli jeśli zrobicie coś z pełnym zaangażowaniem, włożycie w to swoje serce. Będziecie z tego dumni i na zakończenie przyjdzie ktoś, pochwali was… A potem zabierze się za zrobienie tego samego po swojemu. To skutecznie potrafi zniechęcić każdego. Często o tym zapominamy. A później dziwimy się, ze dziecko nie chce czegoś robić. Jak może robić skoro sami zdusiliśmy w nim naturalną chęć do działania i zabraliśmy dumę z jego przeprowadzenia?
