W gospodarstwie prace trwają
Już traktory wyjeżdżają
Maszyn wielkich słychać szum
Wszędzie słychać brum, bum, bum
Kombajn Zenek zboże kosi
Szybko! – Woła do Małgosi
A Małgosia z przyczepami
Jak to traktor, jest tuż za nim
Halka – duża ładowarka
Ani chwili nie próżnuje
Wielkie bele suchej słomy
I ustawia… I ładuje…
Janek – ciągnik tu największy
Zawsze chce być wszędzie pierwszy
Ciężkiej pracy się nie boi
Ani chwili nie ustoi
Huk i hałas i wołania
Dużo jest do wykonania
Nikt w wysiłkach nie ustaje
Nikt się łatwo nie poddaje
A zwierzęta, zrozumiale
W drogę im nie wchodzą wcale
Chociaż żadne się nie boi
To w obórce każde stoi
Bo gdy prace wielkie trwają
One w nich nie przeszkadzają
Tylko krówka mała Fela
Co śniadania jeść nie chciała
Tak to oto zwołała:
Muu! Koniku? Co się dzieje?
Gdzie tak każdy, pędzi, gania?
Widok ściana mi zasłania…
To są właśnie sianokosy
Odparł konik siwowłosy
A Ty moja mała Felu
Nigdzie nie wybieraj się
Ale ja zobaczyć chcę!
Muczy Fela nadąsana
Dość waszego mam gadania!
Słyszysz kurko!?
Słyszysz gąsko?
Ja nie będę siedzieć tu
Dość siedzenia i czekania
Dosyć świnki narzekania!
Teraz hop i idę stąd
Bo się czuję urażona
I już nikt mnie nie przekona
Znowu głośno zamuczała
Wrota szybko otworzyła
Na podwórze wyskoczyła
W stronę wielkich pól ruszyła
Nikt o pomoc mnie nie prosi..
Ja opuszczam was… Już dosyć!
Prosto przed siebie pognała
Nawet się nie oglądała
I o nikim nie myślała
Przekroczyła łąki pas
Potem drogą podreptała
Kładkę małą pokonała
I do lasu skierowała
Lecz gdy była bardzo blisko
Słońce skryło się już nisko
Co ja tak daleko robię?
Pomyślała krówka sobie
Jak ja sama – mówię wam
W ciemnym lesie, radę dam?
Spacerować po omacku
Lub spać tutaj aż do brzasku…
Trzeba wracać do obórki
I do gąski i do kurki
Do konika i do świnki
Dość już tej marsowej minki
Już nie złoszczę się. O nie!
Tylko wracać szybko chcę…
Krówka cicho zamuczała
I szybciutko potruchtała
A przed zmrokiem – uwierzycie?
Już w obórce jadła sycie
Ze wszystkimi pogodzona
Wcale już nie obrażona.
